Overblog Suivre ce blog
Editer l'article Administration Créer mon blog
11 février 2011 5 11 /02 /février /2011 14:08

Jestem czytelnikiem, pamiętam, że bywałem rozmówcą, zaliczam się (sam siebie) do przyjaciół Bohdana Cywińskiego. Mój komentarz jest bardzo osobisty, bo i ja pięćdziesiąt lat temu prowadziłem takie same refleksje i biłem głową w ten sam mur. I ja przeżywam dziś rozczarowanie, poczucie zawodu i niepokój, przestaję rozumieć zmieniającą się epokę, w której nam, starym, ale też i młodym, dynamicznym, trudno jest ocenić po czym mamy kroczyć i z jakimi przeszkodami się mierzyć.

Podobnie definiuję „postawy” i „poglądy”. Chciałbym wiedzieć czy myślisz Bohdanie, o konkretnych osobach, pisząc, że „ … nie każdy chce sobie pozwolić na kosztowny życiowo styl postępowania zgodnie ze swymi przekonaniami.” Mam nadzieję, że nie przypisujesz sobie samemu wyłącznie właściwego sposobu postępowania w tej bardzo trudnej materii?

Nigdy nie „uprawiałem” polityki. Pięćdziesiąt lat temu brałem udział w Więzi i w KIK’u w naszych wspólnych potyczkach z „murem”. W latach 76 we Francji starałem się robić to samo wydając „Pol-Press” (do dziś nie wiem, czy dostałeś ode mnie nagranie tego pisma i kartkę z kościoła Św. Marcina …) i działając w polonijnych stowarzyszeniach, a przyjęcie funkcji konsula generalnego w Lille w roku 1991 było postawą zgodną z logiką moich poglądów, jak sądzę właściwym sposobem ich wyrażenia.

Daleka jest ode mnie próba „zrozumienia” („tylko”, jak piszesz) polityki. Polska mnie rozczarowuje, a francuska, też nie najciekawsza, nie budzi mojego zainteresowania. Myślę tu, w kolejności, którą sugerujesz, o działaniach i o zachowaniach polityków. O sądach. O korupcji (dużej i małej). We Francji w każdej z tych dziedzin istnieją spory i polemiki, nawet skandale, a ogromny protest środowisk prawniczych w związku z wypowiedzią Prezydenta Republiki, sprawa wakacji ministrów, szczególnie w ostatnich dniach nagłośnionych, dobrze o tym mówią.

Byłoby arogancją z mojej strony, abym wypowiadał się o politykach polskich. Wydaje mi się, że przesadzasz pisząc o takich, którzy są niewygodni dla władz i których należy zniszczyć. Mocne to słowa, ogólnikowe. Wydaje mi się też, że zapominasz o ważnych elementach przekazywanych przez Księdza Rydzyka, przecież co najmniej dyskusyjnych.

10 kwietnia 2010 doszło do tragedii pod Smoleńskiem. Byliśmy i jesteśmy wszyscy pod jej wrażeniem. W jakiś tajemniczy sposób mieści się ona w historii naszych stosunków z Rosją. Kolejną tragedią jest to, co się dzieje teraz, ten koszmarny podział społeczeństwa. Chyba nikt nie ma pełnej niezbędnej wiedzy technicznej, a Rosji ewidentnie nie stać na dobrą wolę. Łatwo jest o wymyślania i – jak piszesz – o chamstwo. Mnie osobiście brakuje teraz tych wątków, o które walczyliśmy pięćdziesiąt lat temu. Gdzie się podziały?

Co to znaczy „Polska ludzi uczciwych, ludzi pracy”? Bylibyż tacy, dla których nie ma w Polsce miejsca, zajętego wyłącznie przez tych, którzy nie potrzebują już opieki, wychowania, szkolnictwa? Boję się, Bohdanie, że dotykamy dziedziny sloganów, emocji, naszych minionych młodzieńczych złudzeń i uwarunkowań. Co to znaczy „niepodległa”? O ile bezsporne są i dla mnie, genetycznie oczywiste nauczania Żeromskiego i naszych klasyków, to także oczywiste są uwarunkowania cywilizacji Internetu, wszechpanującej – i powierzchownej – informacji, wzajemnych zależności ludzi.  Oczywisty jest fakt zasadniczej odmienność swiata, w którym zyję teraz. Nie mam (jeszcze?) kryteriów rozpoznania go.

Masz oczywiście rację pisząc o cyniźmie i o osłabieniu integracji Zachodu (opisuje je w swoich pamiętnikach Ciechanowiecki, nasz ambasador w Waszyngtonie w latach 1940-1945), o ambicjach mocarstwowych Rosji, o osłabieniu pozycji Ameryki, o rosnącym znaczeniu Azji, o słabości Europy środkowo-wschodniej i o Chrześcijaństwie (żałujemy, ze nie byłeś u Św. Krzyża w lipcu 2010). Pytanie dotyczy jednak wiedzy o nich i możliwości zrozumienia, jaką dysponują ludzie, jak mówisz „dynamiczniejsi”.

Czy dokładnie wiadomo, co to jest dzisiejszy „unijny Zachód”, mniej już może upragniony przez naszych businesmanów, odtwarzających jego wzory w Polsce, ale będący marzeniem wartym wielkich poświeceń nędzarzy z Azji i Afryki, którzy decydują się na ryzykowne podróże ku niemu?

Dlaczego z odcieniem pogardy piszesz o „Obamowych” USA ? Czy upoważnia Cię do tego Twój niewątpliwy autorytet historyka, który, jak pamiętasz, ceniłem już po pierwszym wydaniu „Niepokornych” (pamiętasz moja kartkę z Tarragony, zatytułowaną „Niepokornym cześć”?)  

Ja też przeżyłem baśń o obaleniu systemu totalitarnego. Czy zaliczasz mnie do „… tych, którzy w czasach PRL-u musieli zdawać trudne egzaminy politycznej moralności i rozmaicie się z nich wywiązali”?.  Jaką „prostą” sprawiedliwość masz na myśli mówiąc o jakich „starych” ludziach?

Za dużo ogólności w Twoich rozważaniach, Bohdanie. I ja też – dostrzegam dużo analogii w naszych postawach – zawsze byłem i jestem bezpartyjny. Odmienne mamy poglądy. I to byłoby dobre, bo bogatsze mogłyby być nasze udziały – mam nadzieje wciąż wspólne – w budowaniu nowej polskiej rzeczywistości. Chciałbym tylko, abyś był nadal historykiem  jakim Cię znam, abyś rezygnował z łatwych uogólnień i osobistych uraz (jakie wyrażałeś, i słusznie, w naszej rozmowie telefonicznej w kwietniu 2009).

Może to zbyt osobiste w tym miejscu, ale skoro nie odpowiadasz na moje listy muszę Ci powiedzieć, że jest mi szczerze przykro z powodu milczenia, jakie zapadło między nami.

Pozdrawiam Cię w całej Twojej odmienności,

Jedrzej Bukowski

11 luty 2011

PS. To bardzo osobisty tekst. Sądzę, że wśród wielkiej liczby ludzi, ktorzy "pracowali" nad zmianami w Polsce, byłem i ja. Z pewnością zrobiłem mniej niż inni, ale byłem maleńką czastką tego tłumu. 

Partager cet article

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans polityka
commenter cet article

commentaires

Jedrzej Buowski 22/02/2011 15:32


Errata : Zamiast Ciechanowski, podałem nazwisko Ciechanowiecki, za co przepraszam Czytelników. Chodzi o Jana Ciechanowskiego, którego angielski tekst pamiętnika "Defeqt in victory" przetłumaczył na
język francuski Jean Maray, patrz "La rançon de la victore - Les raisons secrètes de l'immolations de la Pologne", wyd. Plon,Paryż, maj 1947, ss. 522.