Overblog Suivre ce blog
Editer l'article Administration Créer mon blog
3 mars 2012 6 03 /03 /mars /2012 23:28

Lille, 9 listopad 2010

 

                                                                 Szanowni Państwo,

Mój tekst nie jest sprawozdaniem z zebrania, a listem tylko. Pomagają mi w sformułowaniach moje wieloletnie doświadczenie pracy w stowarzyszeniach polonijnych, okres konsulatu w Lille, znajomość działalności środowisk kombatanckich, wiedza o ludziach Kościoła i wreszcie mój wiek, nie najwyższego szacunku godny, ale zawsze …

Decyzja, o której poniżej zamyka szczególnie ważny okres mojego życia. Należy do dziedziny emocjonalnej. Podjąłem ją pewnej niedzieli, w czasie rozmowy z bliskimi mi osobami. Było nas sześcioro. Obiecałem wtedy zwołać zebranie SPK Lille. Właśnie się odbyło.

Zacznę od swojego rodzaju sprawozdania.

Na wtorek, 9 listopada 2010, zaprosiłem na zebranie Kola Lille Stowarzyszenia Polskich Kombatantów we Francji i ich Rodzin następujące osoby: Stanisława Borkowskiego, Józefa Burkowskiego, Irenę Wahl-Damasiewicz, Stefana Dembowskiego,  Helenę Chevalet, Jarosława Czaków, Wandę Czarnowską, Izabelę Deryng, Józefa Drożniaka, Jana Dulińskiego, Wandę Grzegorzewską, Stefana Jakubowskiego, Edwarda Janowskiego, Stanisława Jaszyńskiego, Jerzego Kędrę, Edwarda Kozika, Mariana Malfę, Edmunda Motaka, Benoit Noga, Zefirynę Romanowska, Jana Srokę, Jerzego Tabaczka, Wandę i Ewarysta Zamiarów, Stanisława Zimnego.

Zebranie rozpoczęto o godzinie 15.30. Obecni byli : Adriana i Jędrzej Bukowscy, Irena Wahl-Damasiewicz (SPK Paryż), Stefan Dembowski, Izabela Deryng, Józef Drożniak, Huttin Sroka, Jerzy Kędra, Mirosław Korzycki, Jan Apolinary Kukuryka (SPK Paryż), Dominik Parchanowicz, Zefiryna Romanowska.

Zapowiedział obecność Jan Duliński. Stanisław Borkowski przekazał telefonicznie opinię o przyszłości Koła Lille. Kolega Kędra mówił mi, że Pan Korzycki towarzyszył swojej kuzynce, pani, która przyjechała z Warszawy. Nie znamy ich adresów.

Nieobecność Koleżanek i Kolegów może mieć, niestety, bardzo różne powody. Nie otrzymałem żadnego zwrotu niedostarczonego listu. Nie można wykluczyć zgonów, o których nie byliśmy poinformowani.

Po oddaniu hołdu Ofiarom Katastrofy z dnia 10 kwietnia br., przeszliśmy do punktu n° 1 typowego dla Koła Lille porządku dziennego, który podsunęła mi Koleżanka Wahl-Damasiewicz :  Zagajenie i wybór prezydium zebrania ” :

Zagajając, jako prezes, nasze spotkanie, wspomniałem, ze ŚP Stanisław Srocki poprzedzał zebrania w Lille uwagami o Polsce. Tym razem nie pójdę w Jego ślady, znajdujemy się bowiem w innej zasadniczo sytuacji.

Przyjmuję jako założenia podstawowe:

1.     Polska, nasza umiłowana Ojczyzna, jest dziś krajem wolnym i niezależnym,

2.     SPK jest organizacją apolityczną,

3.     Osobiście, jak pisałem zapraszając: nie byłem kombatantem i nie dla ambicji własnej przyjąłem funkcje prezesa Stowarzyszenia w Lille.

Na tym tle parę myśli o naszej przyszłości. Wystarczy spojrzeć na daty urodzin tych, którzy byli kombatantami i obserwować sposób działania naszych środowisk, aby odczuć niepokój. Wielokrotnie pisałem na ten temat do Kolegów w Lille i w Paryżu, pamiętam częste rozmowy o tych sprawach.

W SPK Lille dzieje się bardzo mało. Faktycznie przestało ono istnieć …..

Koło Paryż i środowiska paryskie mają problemy podobne. Wyrażam podziw i uznanie dla Koleżanki Ireny Wahl-Damasiewicz, dla Kolegi Kukuryka i dla Księdza Generała Witolda Kiedrowskiego za ich osobiste zaangażowanie. To oni sprawiają, że Stowarzyszenie Polskich Kombatantów żyje.

W tym momencie Koleżanka Irena Wahl-Damasiewicz przekazała mi list Ksiedza Prezesa SPK Francja z dnia 4 listopada. Ksiądz prezes powraca do swojego poprzedniego listu, z dnia 5 września 2010 (podpisanego także przez J. Kukurykę, I. Wahl-Damasiewicz i H. Talko) i do rozmowy ze mną, w Ambasadzie RP w Paryżu, gdzie obaj rozmawialiśmy z Panem Prezydentem RP z wizyta w Paryżu (1 IX 2010).

Pisze 5 września Ksiądz Prezes: " … Organizacja winna trwać. A szczególnie polscy kombatanci. Bo to część Pamięci Narodu. … Otworzyć Stow. Kombatantów na młode pokolenie Polaków gotowych stać na straży Polski i jej miejsca w Europie Narodów.  … Ojczyzna potrzebuje pielęgnacji wspaniałej pamięci naszych Kombatantów ..."

W liście z 4 listopada, odczytanym przez Kolegę Kukuryka, Ksiądz Prezes nawiązuje do mojej, nie kombatanckiej przeszłości. Mówi o Polskiej Sprawie w Europie. Podnosi zagrożenia polskości w Niemczech i w Rosji, Pisze o (naszym?, moim?) braku zainteresowania Kombatantami Sprawy Polskiej w Europie naszego czasu, mówi o (nam?, mnie?) nic nie mówiących Kombatantach Polskiej Sprawy takich jak Paderewski, Dmowski, Sienkiewicz, Prus, Matejko, Rodziewiczówna, Ledóchowska … (nam?, mnie?) przypomina Prymasa Tysiaclecia i Jana Pawła II.

Z tekstów Księdza Generała Prezesa Witolda Kiedrowskiego wskazałem tematy najbardziej poruszające, najgłębsze. Podobne poruszała też Koleżanka I. Wahl-Damasiewicz w swoim osobistym przesłaniu, zawierającym elementy jej własnej historii. Wskazuje Ona na zadanie " Przywołania Prawdy i pamięci o naszej 1000-letniej historii, którą przez 50 lat zakłamano ", przypomina opinie Ks. Prezesa, ze " Każdy Polak rodzi się Kombatantem ".

W jaki sposób mam Państwa zapewnić o moim szacunku dla Witolda Kiedrowskiego? Kto z Obecnych na naszym zebraniu może być adresatem znaków zapytania, które umieściłem w poprzednim paragrafie?

Europa naszych czasów stawia swoim historycznym twórcom, ale i każdemu z nas niełatwe wymagania. Nasza, niepodległa Polska jest terenem trudnych spraw. Niezmienne są tylko miłość do Ojczyzny, wymagania stosunku do Bliźniego i Prawda historii.

Ojczyzna to nasz wspólny zbiorowy obowiązek, by raz jeszcze przypomnieć Norwida. Jestem przekonany, że nasz sposób bycia może się Jej przysłużyć.

 

                         Składam na Państwa ręce moje funkcje prezesa Koła Lille                                                                     Stowarzyszenia Kombatantów Polskich w Francji i ich Rodzin.

Przedstawiam Państwu problem naszego archiwum, najpierw jako zespołu dokumentów, który wymaga troski fizycznej, a następnie jako materiału do opracowania przez kompetentnych historyków (wystarczy go na dobrą pracę magisterską). Mogę, jeżeli Państwo tak uznają, w tym uczestniczyć. Wiele czasu spędziłem w Prefekturze w Lille na próbach notowania dokumentacji naszego Koła. Pozwoliło to uzyskać nieco danych osobowych. Jest obietnica udostępnienia nam w sposób bardziej formalny elektronicznych reprodukcji zbioru.  

Przewodnictwo obrad obejmuje, z urzędu, Jan Apolinary Kukuryka, wice-prezes Stowarzyszenia Polskich Kombatantów we Francji, koło Paryż. Kolega S. Dembowski podzielił się z Zebranymi " załamaniem i rozgoryczeniem " jakie wywołała moja prezesura.

Koledzy Kukuryka i Wahl-Damasiewicz podkreślają moja rolę w istnieniu Kola Lille, moją troskę o jego losy i proponują obdarzenie mnie godnością prezesa honorowego. Wskazuję na wymóg jednomyślności głosowania. Dziekuję za otrzymany zaszczyt.

 

Teraz, już jako " prezes honorowy ", podzielę się z Państwem moimi uwagami formalnymi.

Sugerowany porządek dzienny przewiduje sprawozdanie skarbnika. Kolega Kędra poprosił o głos i w kilku słowach wskazał na sprawę lokalu i adresu Koła, podkreślając trudności funkcjonowania w obecnych warunkach, w których wiele rzeczy zależy od Gospodarzy (czyli od parafii francuskiej), oraz od polskiego proboszcza Misji Katolickiej w Lille. Składa też dymisję ze swojej funkcji skarbnika. Osobiście przypomniałem, że od roku 2006 nie wymagaliśmy opłacania składek członkowskich. Dołączam tekst Kolegi Kędry.

Ustalono, ze wobec tak zarysowanej sytuacji i wobec zamiaru dymisji Kolegi Kędry koniecznością jest ukonstytuowanie nowego zarządu.

Kolega Kukuryka, informując nas o tym, że  Ksiądz Prezes Kiedrowski uznał Pana Parchanowicza za członka SPK, zaproponował jego kandydaturę na prezesa Koła Lille. Znam sprawę od 9 kwietnia 2009, kiedy otrzymałem odpowiednie dokumenty. Jestem przekonany, ze była to jedyna możliwa kandydatura i szczerze ją poparłem, ale nie mogę nie zwrócić Państwa uwagi na to, że Pan Parchanowicz nie był na nasze zabranie zaproszony i że jako gospodarze nie zostaliśmy poinformowani o jego przyjeździe.

Pan Parchanowicz został uznany za prezesa Koła Lille.

Kolega Kędra zgodził się na przedłużenie o sześć miesięcy funkcji skarbnika Koła. Jest to oczywiste. Nie mógł przecież przekazać tych spraw w ludziom, nie znającym Koła Lille.

Pewien precedens widzę w powierzeniu Koleżance Helenie Chevalet, też na sześć miesięcy, roli sekretarza Koła [ma ona przeszło 80 lat].

Przewodniczący zebrania zaproponował następnie, aby zmienić nazwę Stowarzyszenia na " Lille – Ile de France ". Wywiązała się dość ożywiona dyskusja wokół problematyki potrzeby istnienia Kola i jego otwarcia na młodsze środowiska, a także na możliwość porozumienia się z ośrodkami Polskiej Misji Katolickiej w Lille, w Roubaix i w Paryżu. Prezes elekt prosił o ostrożność w tego typu decyzjach. Propozycje Kolegi Przewodniczącego Kukuryka przegłosowano.

Wiedząc, dzięki moim wizytom i rozmowom w Paryżu, i w szczególności wokół olbrzymiego zaangażowania Koleżanki Wahl-Damasiewicz, o trudnościach, z jakimi borykają się środowiska paryskie, przestrzegłem Zebranych przed bardzo trudnym zadaniem. Myślę też, i powiedziałem to Koledze Kukuryka, że zaproponowanie zmiany nazwy stowarzyszenia nie odpowiada stanowi wiedzy głosujących i ich rozumieniu uwarunkowań wewnętrznych środowiska.

Uderzyło mnie, że Kolega Kukuryka parokrotnie nazywał nasze zgromadzenie " walnym ", co jak sądzę nie odpowiadało wymogom formalnym.

PS. Notatki te publikuję dziś, kiedy wymogi finansowe zmuszają nas do postawienia kropki nad "i".  Od dawna sądzę, że prawdziwi Kombatanci już nie istnieją. Lille 3 marzec 2012

Partager cet article

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr
commenter cet article

commentaires