Overblog Suivre ce blog
Administration Créer mon blog
11 juillet 2014 5 11 /07 /juillet /2014 09:19

„Platformę współdziałania społecznego ludzi o różnych poglądach na świat ustalać trzeba wokół zjawisk życia społecznego, w szczególności wokół konkretnych jego przejawów. Tam, w trosce o wspólne dobro narodu, powinni spotykać się ludzie różnych orientacji ideowych, znajdując najbardziej w danych warunkach trafne wspólne rozwiązania” pisał Tadeusz Mazowiecki w pierwszym numerze Więzi w roku 1958.

 

W kwietniu 2014 roku, we Francji ukazała się książka francuskiego prawnika Jean Pick poświęcona sprawie wolności religii w „République” i duchowi laickości.

 

Jean Pick, profesor historii państwa i stosunków między państwem i religią, jest chrześcijaninem. Rozważania swoje zaczyna od refleksji nad treścią pojęcia „République”, przypominając, że poza fundamentami, które zawiera republikańska dewiza: wolność, rowność i braterstwo, pojęcie to odnosi się także do „przestrzeni”, do terytorium, na którym ludzie każdego pochodzenia, wyznający różne wyznania, i mający wszystkie kolory skóry żyją razem.

 

Ta przestrzeń, która dzielimy z innymi jest źródłem konfliktów politycznych, gospodarczych, społecznych i religijnych. O ile dążenie do wielkich swobód publicznych, takich jak pragnienie wolności praw, można opisać znając ich znane daty i okoliczności historyczne, o tyle wymogi braterstwa ustępuja często na drugi plan wobec bardziej konkretnej solidarności. A przecież to braterstwo właśnie jest umożliwia życie razem. Bez braterstwa „République” jest tylko słowem” zakłada profesor Pick.

 

Francuskie słowo „République” pozostawiłem w oryginale, a to dlatego, że Autor używa, po polsku, ważnego dla Polakow słowa „Solidarność”.

 

O francuskiej „laickości” pochodzącej aż od greckiego „laos” dyskutują Francuzi od przeszło stu lat. Od wieków toczyli między soba wojny religijne i temat ten pozostał trwale wpisany w ich umysłowość. Królowie podpisywali i odwoływali edykty, reagowali filozofowie, odcisnęła swoje piętno Rewolucja i tak, aż do dziś, ludzie, wydarzenia i nowoczesność coraz bardziej utrudniają stworzenie warunków do uzyskiwania wspólnych rozwiązań, o których marzył Mazowiecki.

 

170 stron obejmuje wykład profesora: o Francji - chrzescijańskiej, a już laickiej, o sile wolności, o wpływie przeszłości i o zagadce przyszłości, o braterstwie, o totalitaryźmie i o Soborze Watykańskim II, o wolności religii i o mieszkaniu we wspólnej przestrzeni ...

 

Myślę, że warto tę książkę udostępnić polskiemu czytelnikowi. Inne są nasze polskie tradycje, epos solidarności zdaje sie odbiegać od swoich źródeł, coś znaczy fakt, że chodzimy mniej do Kościoła, w zgiełku obrazów i informacji coraz trudniej jest koncentrować się na sprawach naprawdę ważnych.

 

PS. Podaję francuski tytuł: „La liberté de religion dans la République – L’esprit de laïcité », wydawnictwo Odile Jacob, Paris, 15, rue Soufflot, cena 22,90 euros.

 

………………..

 

Wczoraj, już po napisaniu tego tekstu (dla Jana Turnau, który uważa, że skoro jestem we Francji, to powinienem wiedzieć dużo o francuskim katolicyźmie), znalazłem w internecie książkę Stephena Hawkinga o historii czasu. Jest pod adresem: file:///C:/Users/bukowski/Downloads/Krotka%20Historia%20Czasu%20-%20Stephen%20W.%20Hawking.pdf

Przetłumaczony – doskonale – przez Piotra Amsterdamskiego, astronoma, pisarza i alpinisty, który zginął w roku 2008 pod szczytem Mięguszowieckim.

Hawking mówi, że Einstein nie przyjął godności prezydentury Izraela w roku 1952, bo uważał, że równia są ważniesze.

 

 

Dobrej lektury !!!

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans filozofia
commenter cet article
15 février 2013 5 15 /02 /février /2013 09:31

O Lituanie, ma Patrie...

Adam Mickiewicz conduit ma pensée au pays d'enfance de mon enfance et de jeunesse de  mon père,

Ailleurs, le poète exprime son affection pour sa mère ... O Lituanie, ma Patrie...

...

Depuis 77 ans je suis en pèlerinage. J’ai rencontré des prêtres, des savants et des écrivains.

J’ai vu de grandes foules menées par les hiérarques, je fréquente une petites chapelle à Varsovie, rue Piwna,

mon lieu sacré personnel.

Depuis plusieurs années je vis en France. Il y a 42 ans, j’ai rencontré mon épouse, une Hollandaise.

Je n’avais réalisé tout de suite que nous venions de deux mondes différents. Héritier du catholicisme

millénaire, venu de la Pologne officiellement communiste, j’ai trouvé à Rome, via Santa Maria

dell’Anima, l’authentique enthousiaste du renouveau de l’église, annoncé par le concile Vatican II.

Les racines de ma spiritualité se trouvent naturellement en Pologne. La principale, ce sont mes parents.

Puis, les amis de Czestochowa, les messes dominicales dans la petite église tout près, les liens noués à

Varsovie, dans le milieu d’une revue personnaliste et au cours de mes études, intensité que j’ai vécue à

cause de l’état de guerre, ma mission consulaire à Lille, des lieux et des rencontres, des images et des l

ectures, en sont la suite et l’enrichissement :

En octobre 1956, une grande messe est célébrée devant le couvent de Jasna Góra. Du balcon, je vois,

un peu plus bas, à une dizaine de mètres, le cardinal Stefan Wyszyński, primat de Pologne. Sur un immense

champ devant, une foule écoute et prie.

Quelques années plus tard, la Fête Dieu à Varsovie, un autel érigé sur l’une des principales voies de la

capitale, le faubourg de Cracovie. Le cardinal manifeste, à sa façon, le courage de grand homme.

L’église la rue Piwna. Depuis la destruction des années 40, on retrouve dans la nef principale une statue en

bois du Christ, à moitié brûlée. En 1977, mes amis y participèrent à une grève de la faim contre le régime.

Pendant de longues minutes, je m’y concentre, dans une petite chapelle, et je pense aux choses importantes

pour ceux qui me sont proches. Tout près, il y a la Vieille Ville, où nous avions été accueillis, ma mère et moi,

juste avant la guerre, lors de nos difficiles déplacements. Encore aujourd’hui, je vois les ruines qui nous

frappèrent en 1949, moi et mes parents. Je suis incapable de décrire la magie de ces lieux, où

la Présence est si puissante.

Promenades au sud de la Pologne. Lectures, visites des dernières maisons des populations disparues,

prière avec Tadeusz Mazowiecki à Notre Dame de Lorette en hiver 1987, l’après-midi où nous étions

out seuls dans le sanctuaire.

 Les paroles de Jean-Paul II prononcés à Varsovie le 2 juin 1979 :

Que descende Ton Esprit
Qu’il renove le visage de cette Terre,
de Cette terre !

L’aéroport de Krosno, le 8 juin 2008. L’extraordinaire silence des pélerains pendant la messe célébrée par

Jean Paul II.

Un plan local d’urbanisme souhaité par la municipalité de Vendeville m’a donné l’occasion de découvrir le

culte de Sainte Rita, patronne des causes impossibles. Dans l’église locale, des pèlerins de toute la France

confient à la sainte les problèmes les plus difficiles et les souffrances de leurs proches. Des bougies allumées

et des lettres témoignent de leur inébranlable foi. 

Den Oever, un ami néerlandais de la Pologne, du nord-ouest des Pays-Bas, a mobilisé  pendant de longs

mois des gens et des institutions pour sauver la vie d’un jeune Polonais, rencontré au cours de ses

voyages musicaux.

Depuis un demi-siècle, un ami parisien est pour moi un soutien sans faille.

Je pense que les Français, cartésiens et laïques, comme les protestants Néerlandais ne nous connaissent pas,

dans ce domaine, assez bien et n’hésitent pas à nous critiquer, ce que d’ailleurs, nous leur rendons.

Une certaine austérité facilite peut-être aux Néerlandais d’approfondir leur regard, et le goût du bien

vivre, si français, nous attire leur amitié. 

Parmi les événements particuliers, je compte le 40e anniversaire de notre mariage, en 2010, dans l’église

de la Sainte Croix, où se sont mariés mes parents et où j’ai été baptisé.

C’est à Rome que j’ai rencontré mon épouse. Cela signifie aussi l’ouverture d’un constant et parfois difficile

débat. Ma vision se développe, je mesure mieux la richesse de mes sources polonaises, j’apprends

à apprécier le sens du Décalogue.    

J’en veux aux hommes politiques français d’avoir refusé d’inscrire l’enracinement chrétien de la

spiritualité de l’Europe.

J’accepte qu’il y ait des comportements propres à chaque personne humaine. Mais je trouve

indigne d’une communauté nationale de légaliser ceux qui peuvent conduire au mépris de la vie.

Je crois à l‘Esprit Saint, puisque je sens sa présence dans ma vie.

Je crois en Dieu et aux Evangiles, puisque les oeuvres des hommes sont imparfaites.

Je veux croire en toute personne, car chacune est appelée à la bonté.

Il est injuste et relatif de critiquer les autres, quand la critique vient de la jalousie et de l’ambition.

Le pouvoir, l’argent et le sexe peuvent devenir le fondement du mal.

Telles sont les bases de ma foi.

L’exposé est bref, mais tant d’écrits étaient consacrés au sujet …

Notre Père qui est aux cieux

Que Ton Règne vienne …

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans filozofia
commenter cet article
14 février 2013 4 14 /02 /février /2013 22:48

Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz bramie…                  

Po śmierci matki poeta pisał: Matka to moja i udręczenie największe, i cała osłoda, cała pociecha!

Poeta wiedzie moją myśl do arkadii mojego dzieciństwa, młodości mojego ojca, dobroci mojej matki.

Do źródeł mojej wiary. Do powietrza którego oddychaniem żyjemy, jak Linde nazywa ducha.

Już 77 lat pielgrzymuję. Spotykałem księży, uczonych i pisarzy. Widziałem ogromne tłumy

wiedzione przez hierarchów, odwiedzam małą kaplicę na Piwnej, moje osobiste sanktuarium.

Od wielu lat mieszkam we Francji. 42 lata temu poznałem moją żonę Holenderkę. Nie od razu uświadomiłem

sobie, że pochodzimy z dwóch różnych światów. Spadkobierca tysiącletniego katolicyzmu z oficjalnie

komunistycznej Polski, znalazłem sie na via Santa Maria dell’Anima, urzeczony entuzjastyczną entuzjastką

odnowy Kościoła, zapowiadanej przez drugi sobór watykański.

Korzenie mojej duchowości tkwią naturalnie w Polsce. Kształtują mnie przyjaźnie z Czestochowy - niedzielne

Msze Święte w naszym kościółku w Alei N. M. Panny w Częstochowie, - więzi w Warszawie z okresów

studiów i stanu wojennego, służba w Lille, spotkania i miejsca, obrazy i lektury. Naturalnie kontakty ze

środowiskami polonijnymi i w francuskimi przyjaciółmi Polski.

Październik 1956 roku. Jestem pod szczytem Jasnej Góry, o kilkadziesiąt metrów od Prymasa

Stefana Wyszyńskiego, widzę ogromną rzeszę modlących się ludzi. Kilkanaście lat później, ołtarz na

Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w czasie Święta Bożego Ciała. Mała kaplica w kościele

Sw. Marcina na Piwnej, którą odwiedzam przy każdym pobycie w Warszawie . Spędzam tam długie minuty

i staram się objąć myślą najważniejsze sprawy drogich mi ludzi. Kaplica znajduje się blisko Rynku Starego

Miasta, a tam mieszkali wujostwo Gieorgicowie w czasie naszych, mojej matki i mnie, w trudnych podróżach.

Mam jeszcze przed oczami ruiny, ogladane w roku 1949, kiedy byłem w Warszawie z rodzicami. Nie potrafię

opisać magii tych miejsc poruszającej Obecności …

Spacery z Henrykiem Owocem w Dukli i po Bieszczadach, lektury w granicznej Wetlinie, odwiedzenie

ostatnich domów Łemków, wspólna, samotna z Tadeuszem Mazowieckim modlitwa we francuskiej

Notre Dame w Lorette roku 1987 w zupełnie pustej światyni…

Czytanie, w roku 1961, Miłości i Odpowiedzialności i szukanie w modlitwie odpowiedzi na troski, kiedy

czułem się samotny.

Słowa wezwania i obowiązku Jana Pawla II wypowiedziane w Warszawie 2. czerwca 1977 roku:

Niech zstąpi Duch Twój!
I odnowi oblicze ziemi.
Tej Ziemi!

Lotnisko w Krośnie 8. czerwca 2008 roku i zadziwiająca cisza pielgrzymów w czasie mszy św. Jana Pawła II.

Przy okazji czynności związanych z oceną projektu urbanistycznego władz miejskich w Vandeville

w północnej Francji odkryłem zaskakujący w laickiej Francji kult św. Rity, patronki spraw niemożliwych.

W kościele lokalnym setki pielgrzymów z całej Francji powierzają świętej najtrudniejsze problemy i troskę

o cierpienia swoich najbliższych. Zostawiają płonące świece i listy świadczące o ich niezachwianej

wierze, że zostaną wysłuchani.

Den Over, holenderski przyjaciel Polski w północnej Holandii mobilizował przez długie miesiące ludzi

i instytucje, aby ratowac zdrowie młodego Polaka, spotkanego podczas muzycznych podróży po Polsce…

Myślę, że karteńzjascy i laiccy Francuzi, podobnie jak protestanccy Holendrzy nie znają nas w tej dziedzinie

nazbyt dobrze i nie szczedzą nam krytyki, zreszta niekiedy odwzajemnianej. Pewna surowość ułatwia

chyba Holendrom bardziej pogłębione spojrzenie na nas, a typowy dla Francuzow zmysł bon vivant

sprzyja im okazywanie nam przyjaźni.

Zupełnie osobne miejsce w moim myśleniu ma kościół Świętego Krzyża w Warszawie, miejsce ślubu

moich rodziców, mojego chrztu i naszej rocznicy małżeństwa w roku 2010. Spotkanie z bliskimi, próba

wyobrażenia sobie zniszczeń wojny.

Iwonicz i Krosno w 2012 roku i zaduma nad historią bliskich mi ludzi z Częstochowy, nad tragedią milionów.

W perspektywie wyznaczonej najważniejszym, rzymskim spotkaniem toczę z Jeanne wieloletnią, czasami

trudną dyskusję. Rozwija się moja wizja Kościoła, w miarę upływającego czasu doceniam bogactwo moich

polskich korzeni, doświadczam sens niezmienności ludzkich pryncypiów, Dekalogu.

Mam żal do politykow francuskich za odrzucenie chrześcijańskich źródeł duchowości Europy.

Wierzę Duchowi Świętemu, bo nie widzę powodu, dla którego ktokolwiek mógłby decydować o moim życiu.

Wierzę w to, co od Boga i z Ewangelii pochodzi, bo twory ludzi są umowne.

Chcę wierzyć każdej osobie ludzkiej, bo w każdej jest powołanie do dobra.

Względna i niesprawiedliwa jest krytyka innych, kiedy jej źródłami są zazdrość i ambicja.

Władza, srebrniki i seks mogą być podstawą wielkiego zła.

Oto podstawy mojej Wiary. Wykład jest krótki, ale tyle na ten temat napisano…

Ojcze Nasz, który jesteś w Niebie, … Przyjdź Królestwo Twoje …

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans filozofia
commenter cet article
2 juin 2011 4 02 /06 /juin /2011 10:10

Będzie o finansach. Temat najbardziej "przerabiany" w każdej rodzinie, a rzecz (finanse) należy do najważniejszych na codzień. Rozmawiałem o tym przed chwilą z Moją Siostrą z Polski. Oboje mamy podobne (skromne) potrzeby i oboje walczymy z podobnym niedostatkiem.

 

Podziawiam wytrwałość Marty, która od lat utrzymuje mały, ale wspaniały dom pod Warszawą, kupiony dawno temu dzięki wygranej w "Toto-Lotka". Czas mija, dom trzeba coraz bardziej utrzymywać, pracy wamagają drzewa i ogród, swoje i to rosnące wymagania mają Staszek i jego ulubieniec pies, a sama Marta zmaga sie (coraz trudniej) ze swoim zdrowiem.

 

Piszę o tym bardzo osobiście, bo Marta i Reszta (zwłaszcza Jej Rodzice) to moje dzieciństwo, mój pierwszy pobyt w Warszawie, w roku 1939, to wspomnienie trudnych lat późniejszych, o których moze kiedyś opowiem.

 

Nie mam żadnego podziwu dla siebie. Źycie obdarzyło mnie sowicie: udane małżeństwo, sporo podróży, masę ciekawych ludzi, praca - poczatkowo, młodzieńczo, lekceważona nieco, a w końcowym okresie doceniona i z zadowoleniem przynosząca mi także momenty trudne, dzieci i wnukowie... 

 

I oto rozmawiamy o tych i o owych. O rodzicach, którym dzieci kupują mieszkania i zagraniczne wakacje, o tym, że w zyciu dzieje się tak i inaczej, i że trzeba to zaakceprować, ale trudno jest zrozumieć ze jest jak jest.

 

A przecieź jest jakiś Powod, dla którego różnie toczą się koleje każdego z nas. Marta poświeciła całe życie psychologii i domowi na wsi, my z żoną wybraliśmy losy naszych dzieci i wnuków. Ważne, żeby mieć poczucie dobrze skierowanego wysiłku.

 

Mój ukochany Wuj Gieorgica mawiał za Św. Pawłem : Stoczyłem dobrą walkę. Bieg ukończyłem. Wiary dochowałem.

 

Jedrzej Bukowski   

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans filozofia
commenter cet article
27 janvier 2011 4 27 /01 /janvier /2011 16:13

Je viens de trouver, sur le blog de Bohdan Cywiński, son texte" politique" et ce texte me prend un peu de court. Il est, à mon sens, à la foi logique - dans la perspective de la pensée de Bohdan, un excellent historien polonais et un excellent écrivain - et surprenant, par une certaine arrogance de ses jugements.

 

Je ne tiens pas à commenter son choix. Je pense pouvoir dire que je me range parmi ces anciens qui ont participé à la naissance de Solidarność. Que j'ai revé d'une Pologne indépendante et forte. Les circonsatnces ont décidé, dans mon cas, de me trouver en France, et je crois que j'avais fait ce que je pouvais faire, même si ceci n'est pas comparable au travail fait par les autres. Je me sens en communion avec Bohdan, avec Tadeusz Mazowiecki. Moi aussi, j'ai été toujours sans étiquette. 

 

Et c'est au nom de mêmes points que Bohdan énumère dans son texte que je me sens trahi. La différence, ce que je ne sais pas qui en est responsable. J'ai peur pour mon pays. J'en ai quelquefois honte.

 

Je suis vieux, et de plus en plus "hors jeu". Peut-être il est facile d'avoir des certitudes que je lis chez Bohdan. Je vis loin, et je pense que tous les deux, nous ne savons pas beaucoup. Je suis convaincu que mon pays a besoin de plus d'échanges et de moins de coups portés. Qu'avons nous fait de ce don mystérieux de "Solidarność" ?

 

J.B..  

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans filozofia
commenter cet article
27 janvier 2011 4 27 /01 /janvier /2011 16:08

Mat,

Hier, le 14 janvier 2011, nous étions chez ton ophtalmologue. Nous avons beaucoup discuté. Je te propose d’appeler cela « notre dialogue » : nous sommes deux (dia), et nous échangeons nos (logos, en grec λόγος, parole, discours,). Nous le faisons depuis longtemps, et je pense qu’il n’est pas utile de noter ce qui me semble important.

A propos de la béatification de l’ancien pape, Jean-Paul II, nous disions que pour que le pape puisse déclarer une personne « sainte », la procédure exige, en dehors d’une vie de cette personne exemplaire, honnête et ayant, en tous points des qualités exceptionnelles, un miracle qu’on peut lui attribuer.

Un miracle ! Beaucoup de personnes aujourd’hui n’y croient pas. Comment croire à quelque chose que l’on ne peut pas expliquer scientifiquement ? Comment savoir exactement comment les choses se passent ? Jeanne d’Arc, a-t-elle entendu les voix des anges ? Comment préciser les causes de la catastrophe de l’avion présidentiel polonais, le 10 avril 2010 ? Comment ont été tués les deux malheureux civils  Français qui seront enterrés lundi prochain ?

Une religieuse française, gravement malade de la maladie de Parkinson, s’est réveillée un matin entièrement guérie. Elle dit que c’est grâce aux prières de Jean-Paul II. Elle va en parler le 1 mai, au moment de la cérémonie. Que peut-on savoir ? Que deviner ? Comment interpréter ? Que-est-ce qu’il y a de vraiment important dans cette historie ?

A ce propos, je pense la chose suivante : j’ai beaucoup aimé Jean-Paul II. A mes yeux, c’était un des très grands papes de l’histoire. J’ai été déçu qu’il ne soit pas allé à l’enterrement de Monseigneur Romero, un évêque de San Salvador, tué par des terroristes pendant sa messe, dans une église en 1980 – peut-être des raisons que j’ignore (diplomatiques ?) étaient plus fortes, je ne sais pas. J’ai regretté qu’il n’ait pas nommé cardinal monseigneur Dom Helder Camara, un évêque brésilien qui avait ouvert son palais aux pauvres – pour quelles raisons ? A mon niveau, je me rends compte que je ne peux pas tout savoir …

Songe encore, qu’il était Polonais, et le  déclarer « saint » est une « promotion » énorme pour la Pologne, pour les Polonais, surtout à un moment si difficile en Pologne, avec les choses qui se passent après la mort du président.

Tu vois, les choses s’enchaînent : un événement produit un autre, une réaction provoque une autre, et tout cela fait que des choses arrivent.

Parmi nos sujets, j’en  note encore un, qui m’a beaucoup frappé. Quand tu as comparé les comportements de Tasia et de Rafael. Je t’avais dis que je ne voyais pas cela de cette façon, mais que ton intuition était bonne. Cela me fait penser à la différence entre les personnes. Je te disais qu’un dialogue avec Tasia viendrait, qu’il fallait seulement lui permettre d’y arriver, et qu’elle avait besoin de temps pour cela. J’y crois, Mat.

Voilà pour aujourd’hui. Je suis vraiment content de nos échanges.

II

Je continue: j’ai dis que ce que nous faisons, c’est un „dialogue”, donc une forme de „communication”. Nous avons parlé de Dieu, de ce qui n’est pas « matériel », et nous avons utilisé des mots comme « religion », « mythe », qui ne sont pas évidents à comprendre. On peut parler des « symboles », du « monde matériel » et du monde « symbolique ». Dans un texte polonais, j’ai trouvé aujourd’hui les mots en latin : « animal loquax (un animal, celui qui est en dialogue avec lui-même)». Des mots, des mots … Cela dure depuis que la civilisation existe, dans toutes les langues. En Europe, en 1455, Gutenberg a publié, en 200 exemplaires, la Bible, et depuis on n’arrête pas d’imprimer, on a inventé le télégraphe, le téléphone, le fax, le mail, …

Toi, Rafael, Oma et moi-même (plus rarement), nous nous servons aussi de l’mage, de la communication par images. Sans « l’image », il n’y pas (ou presque » « d’information ».

Avec tout cela, on ne « comprend » pas et on ne « voit » pas de la même façon qu’avant, quand par exemple, j’étais jeune. On peut penser qu’une partie de l’information n’existe pas, on tient moins compte de ce que la parole écrite  a transmis. Pour vendre (un journal, une émission télé, …) il faut que les informations soient « compactées », brèves, qu’il y ait des images en couleurs …

Voir n’est pas la même chose que comprendre. Pour connaître, voir (des photos, des dessins, des écrans télé) … peut aider, mais il faut « aller » plus en profondeur des choses, se servir de sa pensée … Avec des images, comment parler de « la liberté » de « la justice », de « l’amour » dont Tu as parlé hier ?

Qu’en penses-Tu ?

Tristesse, aujourd’hui,

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans filozofia
commenter cet article