Overblog
Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
27 août 2011 6 27 /08 /août /2011 07:15

Bardzo trudne ostatnie miesiące. Operacja, po niej dwie przeprowadzki, wydarzenia w naszym gronie... Starość. Szczególnie mocno ją sobie uświadamiam, nie tylko dlatego, że to i owo "niedomaga" u mnie fizycznie, bardziej z powodu malejącej obecności mojej w świecie, w którym czuję się dziwnie, szczególnie po wyjeździe Aleksandry i dzieci.

 

Czy zrobiłem w moim życiu coś dobrego ? Czy świat stał się lepszy od 6 stycznia 1935 ? Wszyscy już o tych sprawach myśleli. Wielu znakomitych o nich pisało. Może miałoby sens, gdyby te pytania próbowali sobie postawić ludzie pokolenia Sienkiewicza 1952 ? Łączyła nas w tamtym czasie młodzieńcza przyjaźń, młodzieńcze ideały. O czym wtedy myśleliśmy ? Czy mieliśmy świadomość należenia do wspólnoty ludzi ? Polaków ? Czy czuliśmy wokół nas świat ? 

 

Jaki sens nadałem mojemu życiu ? Czy mogę umierać spokojnie ?

 

Ma ktoś ochotę podjąć ten wątek ?

 

Wasz Jędrek Bukowski    

Partager cet article
Repost0
25 mai 2011 3 25 /05 /mai /2011 20:49

 Droga Pani,

 

Ucieszyłem sie z dwóch rzeczy : z Pani eseju wyborczego, na temat pretendentów do polskiej prezydentury i z Pani tekstu o czytelnictwie w Polsce.

 

Na ten pierwszy temat pisał, jeszcze przed wyborami, uniesiony poglądami Bohdana Cywińskiego. To człowiek mi bardzo bliski, autor wspaniałej książki "Rodowody Niepokornych", uczestnik słynnej głodówki u Św Marcina. Niegdyś spotykaliśmy się w Warszawie. Jego blog ma tytuł "Mój kawałek internetu" : komentarz do tego wypracowania jest w moim blogu.

 

Co do czytelnictwa w Polsce, myśle, że trzeba rozszerzyc Pani ocenę na Francje. Sam tego doświadczam : zgromadziłem tu wielką bibliotekę, od lat staram sie te książki umieścic w polskich stowarzyszeniach, kiedyś, bywało, że z uprzejmości, czy z zainteresowania, przyjmowano np. roczniki Tygodnika Powszechnego, czy Znaku, lub Więzi, których zresztą później nie widziałem, ale czasy sie zmieniły i ludzie, ktorym książki proponuję do biblioteki mówia mi, że nie ma kto nimi zajmować, że nie ma miejsa, twierdząc jednocześnie, że teraz się pisze tylko kuriele, pełne zresztą błędow ortograficznych. 

 

Nie pojmuję tylko w jaki sposób wydawcy sprzedają ogromną produkcję dzieł, skazanych zdaje się na brak czytelników.

 

Przyznam sie Pani do czynu, który przypomina mi czasy Hitlera : wyrzuciłem dziś, po prostu, choć z poczuciem wstydu, pewną ilość książek. Perspektywa bliskiej "wyprowadzki" stawia mnie w sytyuacji przymusowej. Jednocześnie, życzliwi ludzie z Konsulatu Polskiego w Lille zabrali pewna ilość dobrych wydawnictw , w których czuje się polskie tradycje wolnościowe z lat sześćdziesiątych, tak absolutnie już teraz zapomniane i nieomal "nietaktowne" w dobrym towarzystwie.

 

Dziwne nastały czasy. Spędziłem w końcu szmat czasu na udział w polskiej rewolucji, ale zginęła ona w powodzi wydarzeń i w szale ludzi...

 

Kłaniam się Pani ponuro. Dziękuję za piękno Pani blogów.

 

Jędrzej Bukowski

 

 PS Dziekuję Karolowi za dobre rady.

Partager cet article
Repost0
23 février 2011 3 23 /02 /février /2011 17:33

Handra 2

Moja. Czuję się fatalnie: perspektywa przeprowadzki, konieczna operacja zastawki aorty, brak reakcji ludzi, do których się zwracałem z bardziej lub mniej ważnymi sprawami (oferta książek, moje afisze,o które proszę od 13 lat jedno z muzeów,  odwrócenie się wszystkich  C. którzy udają że mnie nie ma (jeden chyba ze względów polityczno-personalnych, drugi z braku zainteresowania propozycją umieszczenia w rzeźby z Lille,  i najmłodszy, bo pewnie młody i ma inne sprawy w głowie. Bardzo się ucieszyłem, dwa dni temu, kiedy z Warszawy przyszedł mail w odpowiedzi na moją sugestię (z przed dwóch lat) o pisaniu o polonikach polskich we Francji (pisania nie będzie, ale to nie najważniejsze), troska o książki i o papiery, myśl o przeprowadzeniu się, nie mówiąc już o sprawach dzieci i wnuków, brak pracy, starość.

Na temat książek, papierów i mieszkania: bardzo źle znoszę rychły koniec tego wszystkiego. Całe życie (takie jakie było) upłynęło mi ze świadomością, że istnieje ciągłość, że stare zdjęcia, rękopisy Ojca i listy Rodziców, książki i ich historia (i w nich historia), moje notatki, noty Anki i jej listy, korespondencja Marty należą do całości moich dziejów i dziejów mojej rodziny. I teraz okazuje się, że ze względów językowych to wszystko nie ma sensu, że oni wszyscy żyją w innej kulturze, pochłonięci innymi sprawami …

To chyba najważniejsze w tym wszystkim. Myśle, że życie nie polega na fizycznym istnieniu jednego osobnika a jest całością, składa się z rodziny, ludzi, miejsc i wydarzeń, jest pamięcią (wspólną, sumą pamięci osobników).

Czuje się zaskoczony niespodziewanym pojawieniem się tych elementów.                              Jak to się ma do zastrzelonych demonstrantów w Tripolisie ? Do ofiar trzęsienia ziemi w Christchurch ? Czy mam być zadowolony, że do mnie nie strzelają ? Że inne mam zagrożenia ? Jak odczuwać i jak przeżyć moją solidarność ?                                                    

Spleen II (le I reste en polonais)

Trop est arrivé ce ne devait arriver, ce que l’on attendait n’est pas venu (Wisława Szymborska)

Le mien. Je suis en très mauvais état. Perspective de déménagement, opération prochaine de l’aorte, absence de réaction de gens que j’avais demandé des choses (personne ne dit rien sur mon offre de livres, un musée garde le silence quand je demande de me restituer mes affiches (depuis 1993), les C. font semblant que je ne suis pas là (un pour des raisons politiques et personnelles, un autre n’a aucun intérêt pour la sculpture intéressante, un autre encore est sûrement très jeune et doit s’occuper  d’autres choses … J’ai été content, il y deux jours, d’un mail de Varsovie au sujet d’un texte j’avais proposé d’écrire à propos des archives polonaises en France: je n’écrirai pas, mais l’important est ailleurs. Le spectre quotidien, au réveil, de livres et de papiers à la maison, l’idée de déménager, le temps qui s’en va, sans parler de problèmes des enfants et de petits enfants, la vieillesse.

A propos de livres, de papiers et de l’appartement: je supporte très mal la fin annoncée de tout cela. J’ai été toujours persuadé que les choses se passent dans la continuité.  Que les vieilles photos, les manuscrits de mon Père et la correspondance de mes Parents, mes livres et leur histoire (et l’histoire dans mes livres), mes notes, les notes de Anka, ses lettres, celles de Marta, mes souvenirs, entrent dans cette continuité, font partie de mon histoire et de l’histoire de ma famille. Et me voilà face à des objets qui représentent tout pour moi, et si peu pour mes proches, que je me trouve obligé d’écrire en français pour qu’ils (les enfants) en comprennent une partie, l’important étant condamné à l’oubli dans le brouillard du passé. Jeunes, ils vivent un autre moment, leurs préoccupations sont différentes.

C’est cela le plus difficile. Je crois que la vie ne consiste pas à l’existence physique de l’individu, qu’elle est un tout, fait de la famille, de personnes, de lieux et d’événements, qu’elle est mémoire (commune, la somme des mémoires de personnes).                                                                                           

Je me sens surpris de l’explosion soudaine de ces éléments. Quel est le rapport aux manifestants tués de Tripolis ? Aux victimes de tremblement de terre à Christchurch ? Dois-je être satisfait de ma situation ? Peut-on comparer l’incomparable ?

Jedrzej Bukowski, le 23 luty 2011

Partager cet article
Repost0
18 février 2011 5 18 /02 /février /2011 22:19

Ilość informacji numerycznych wytworzonych i skopiowanych w świecie doszła do 281 miliardów gigaoktetów w roku 2007, a specjaliści przewidują, ze w roku 2011 będzie pomnożona przez sześć... Gdyby te informacje spisać na płytach DVD, do słup płyt byłby tak wysoki ile wynosi odleglość od Ziemi do Księżyca ...

 

To są wielkości niewyobrażalne. Powstaje pytanie kto i w jakim czasie może te informacje "konsumować" ? A zatem, czy są one wogóle przydatne ?

 

Martuniu,

 

Dziekuję Ci, że pisujesz, a zwłaszcza, że czytasz moje "mail"e.

 

Dziś wypełnilismy z Jeanne kolejne dokumenty o mieszkanie. Napisaliśmy tez do własciciela, ze z powodu operacji będę pewnie potrzebował nieco więcej czasu na opuszczenie miejsca.

 

Jutro będziemy u Ali. Podobno mają nowego psa. Może to i dobre dla dzieci.

Ala biedna, wciąż ma kłopoty, o których wiesz, jest zawiedziona decyzją o braku dowodów winy ...

 

Pisanie blogu (etymologia: blog web, czyli zapis dziennika, spis chronologiczny notatek) to jednak problem dyskrecji, szczerości, języka (francuski, czy polski, dla kogo?), ale jest mi to potrzebne. Pewnie dlatego, że wszystko mija tak szybko ...

 

Zimno w Lille ...

 

Jędrek

 

Partager cet article
Repost0
17 février 2011 4 17 /02 /février /2011 21:04

Nas obojga, Jeanne i mnie. Wczoraj poszedłem do Spółdzielni zapytać, czy ogłaszane mieszkanie jest już wynajęte. Okazało sie tak (choć ogłoszenie wciąż tam jest, przed chwilą przeszedłem), co ogromnie zasmuciło Jeanne. I mnie smutno: że tak właśnie toczą się sprawy, że musimy zmienić mieszkanie, że starość upływa i życie, a moglibyśmy mieć nieco spokoju.

 

Porządkowanie książek. Powinienem to zrobić od dawna, to nawet nie bardzo trudne i pozwala na wiele ciekawych odkryć. Było mi trochę wstyd, kiedy przyszedł François ze swoim kolegą, żeby te książki zobaczyć i ewentualnie coś kupić. Zbiór jest chaotyczny i nie uporządkowany. Chcę koniecznie coś zachować na (spokojniejszą ?) starość, a reszte gotów jestem oddać. Wścieka mnie, że nikogo to nie interesuje ...

 

Dziś był Jurek K. Dwie godziny dobrej rozmowy o wszystkim. Opowiadał nam historie rodzinne, skomplikowane i trudne. Radził szukać mieszkania w tej samej spółdzielni co on. Wymieniliśmy komentarze o Kombatantach. Zgodził się, że przekażę mu archiwa, które pewnie przechowa w zakrystii. Chcę, żeby część ich zachował u siebie, dla pewności.

 

W Lille mecz pilkarski z drużyną Eindhooven. Na "Grand'Place" ordy krzyczącej i rozrabiającej mlodzieży. W kawiarni kelnerzy uprzedzili mnie, żebym zapukał do naszego salonu na piętrze, bo trzeba było go zamknąć w obawie przed rozrabiakami, ktorzy chcieliby do toalety. Zwykłe to, ale stale myślę że życie mija tak prędko, a ludzie mają tak mało rozumu. Tak było zawsze, choć mam wrażenie, ze teraz jest gorzej.

 

J.B., 17 luty 2011, g. 21.29

Partager cet article
Repost0