Overblog Suivre ce blog
Administration Créer mon blog
21 mars 2011 1 21 /03 /mars /2011 21:35

Tak komentatorzy francuscy określają wytyczne prezydenckiej partii w wyborach kantonalnych. Każdy może głosować jak chce, partia nie daje żadnych wskazówek, wykluczając w ten sposób głos "republikański" (na socjalistę wtedy, kiedy większe szanse ma kandydat Frontu Narodowego Marine Le Pen).

 

To samo zalecenie powtórzył sam Prezydent Sarcozy.

 

Publikowane sondaże powtarzają rosnaca popularność FN, przy spadku sympatii Prezydenta. Wśród jego  zwolenników pojawiają się głosy krytyczne. Osobiście, mało znam się na polityce francuskiej i z pewnościa jestem w dalszym ciągu pod wrażeniem bardzo złej opinii o FN z okresu samego Le Pen'a ojca, który zresztą od zawsze robił na mnie jak najgorsze wrażenie.

 

Sądzę, że bardziej "politycznie" byłoby uznać, ze FN jest wrogiem francuskiej polityki, a partia socjalistyczna jej przeciwnikiem. Byłoby to czytelniejsze i politycznie bardziej oczywiste dla wyborców.

 

Sarcozy polityk zaskoczył mnie swoim kolosalnym temperamentem, nadaktywnościa i ambicją zrobienia wszystkiego "po swojemu". Trudno było na niego nie głosować, a teraz trudno mieć do niego zaufanie. Nawet wobec dramatu Libii, odnosi się wrażenie, że działania nastąpily za późno.

 

Jędrzej Bukowski, 21 marzec wieczorem

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans vie polique
commenter cet article
19 mars 2011 6 19 /03 /mars /2011 20:37

 

 

Szanowny,

 

Mało się znamy i pewnie niejednakowa jest nasza wzajemna wiedza o sobie. Proszę o wybaczenie mi tego listu, który ma niesie wyrazy sympatii i przyjaźni, i daje mi okazję do wyrażenia bardziej generalnego lęku o to, co dzieje się w moim Kraju, o polaryzację opinii i o podział społeczeństwa.

 

Podobnie jak ja myśli Andrzej Ł. w Częstochowie, odmiennie patrzy na sytuację Jacek G. w Warszawie, ze zdziwieniem czytam wypowiedzi Bohdana Niepokornego... Bez powodu, ale z wyraźną intencją Polacy przestali do siebie pisywać ... Jeszcze niedawno wydawało mi sie, ze znam ludzi w Polsce, a tu okazuje się, ze już o niczym nie wiem, że zniknęły gdzieś moje stare troski. Mam wrażenie, że Polacy zwalczają się między sobą, że chodzi bardziej o władzę niż o Państwo, że także Kościół znalazł się na rozstaju dróg.

 

Z budowniczych, Polacy przekształcili się w oskarżycieli, mało mówi sie o programach politycznych, społeczeństwo ogarnął lek i brak zainteresowania sprawami ogółu. Powiem uczciwie, z naiwnościa, którą mi niektórzy przypisują: tylko oskarżeni znają rzeczy i sprawy z przeszłości. Oni i Bóg. I wobec Boga tylko będziemy wszyscy rozliczani. Zdecydowanie nie jestem z tymi, którym tak mało wystarczy, aby oskarżaċ. Myślę, że bardzo to teraz łatwe, tak jak wręcz niemożliwe jest odtworzenie atmosfery tamtych lat, wyobrażenie sobie ich uwarunkowań, znalezienie uczciwej miary między motywacją i zachowaniami z przed lat i ich oceną teraz, kiedy tamte napięcia opadły a na ich miejscu pojawiły się pasje zgoła odmiennej natury.

 

Oskarżyciele z różnych stron czują się teraz w Polsce coraz lepiej, coraz łatwiej wpisują się w klimat mnożących sie podejrzeń i rozliczeń. W tym klimacie coraz rzadziej znajduja się choċby słowa troski o Dobro Wspólne.

 

Patrzę na to wszystko z daleka, ale zaczyna mi się wydawaċ, że rodzi się w Polsce epoka szczególnych i dramatycznych trudności. Chwilami widzę ją jak jakieś dno upadku, od którego trzeba się będzie odbiċ i powróciċ do najprostszych pytań.

 

Jerzy Turowicz jeszcze w koncu lat 90 pisal o kryzysie Koscioła, Ojciec Wiśniewski niedawno proponował na ten temat wielką dyskusję. Przyszłości Polski nie zbuduje się w oparciu o falszywy obraz historii. Nie zbuduje się jej też wdzierając się do ludzkich serc i do ludzkiej historii po to, aby znaleźċ w niej zło. Upłyną lata i minie to wszystko, podobnie jak mija zło w każdym z nas i przecież absurdem jest dopuściċ, że będziemy za każdym razem tworzyċ wielkie komisje prawdy i sprawiedliwości. Żaden z nas nie jest, na szczęście, ani tylko zły, ani tylko dobry. Trzeba, aby i jedni i drudzy, a także ci, którzy tak łatwo sądzą, odnaleźli swoje miejsce w budowie czegoś, co nas wszystkich tak bardzo przerasta !

 

Piszę te słowa na dzień przed operacją. Piszę je osobiście, bo wiele ważnych dni mojego życia spędzilem w służbie mojego Kraju. Tak jak umiałem. Tak jak umie to wielu moich Przyjaciół z Częstochowy, z Warszawy, z Krosna, ktorzy podzielą moją wiarę. Jak ja starałem się nieść to, co zostawili mi moi Rodzice, mój Wuj Jan i wszyscy wspaniali ludzie, których spotkałem na mojej drodze.

 

Piszę te słowa po uchwaleniu Rezolucji Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych wyrażajacej troskę o Libijczyków. To dobrze, że do niej doszło. Może będzie ona dobrym krokiem w dobrym kierunku. 

  


Jędrzej Bukowski, 19 marzec 2011

 

 

Repost 0
Published by 011bukowski.over-blog.fr - dans vie polique
commenter cet article